Jak często Wasze dzieci skarżą się na ból brzucha? I co wtedy myślicie? Może nie chce iść do szkoły/przedszkola, chce zwrócić na siebie uwagę itp. I co wtedy robicie? Ja zadziałałam ponieważ moja córka od czasu do czasu wspominała że boli ją brzuch, a ostatnio robiła to codziennie. Pewnego dnia poddałam się marudzeniu i zapisałam ją do gastrologa. Pan doktor po krótkim wywiadzie z uśmiechem na twarzy oświadczył mi że moje dziecko cierpi na chorobę cywilizacyjną zwaną ZAPARCIAMI. Oczywiście potwierdził to w badaniu ręcznym brzucha.
Przyczyna - fatalna dieta - brak warzyw i owoców, nadmiar cukrów i średni poziom ruchu (zima, plucha, śniegi i same spacery to za mało). I tak ja ze łzami w oczach, pan doktor z uśmiechem na twarzy wypisuje leki, które kosztują tyle że można by kupić porządną zabawkę raz w miesiącu (około 200 zł) Te leki to Probiotyki, błonnik i coś na przeczyszczenie i tak przez 4 miesiące. Taka kuracja wydaje się absurdalna w dzisiejszym świecie kiedy osiągalne do jedzenia jest wszystko w sklepie przez 12 miesięcy w roku. Wszystkie warzywa, owoce mniej lub bardziej chemiczne, mniej lub bardziej polskie. Moje dziecko nie chce jeść żadnych, poza marchewką tartą, surową i to jeszcze zachęcane czy gotowanym brokułem i kalafiorem. No i jabłko od czasu do czasu, czasem gruszka. A najchętniej to jadłaby słodycze, które ja wredna matka jej ograniczam jak tylko mogę. Ale jak to robić skutecznie kiedy półki sklepowe uginają się od przetworzonego cukru? Kiedy w przedszkolu po obiedzie jest ciastko, w gościach ciastka i cukierki na stole :(
Bywają dni że załamuję ręce. Uważam że nie ma sensu gotować skoro ona i tak tego nie zje, do zup zniechęciła się już w żłobku, choć na początku swoje ścieżki żywieniowej wcinała. Ba, zjadała wszystko co dostała - pomidor, śliwka, nektarynka, marchewka itp. warzywne i owocowe smakołyki. Etap przedszkola też zaczął się niechęcią do kolejnych potraw i produktów spożywczych.
I tak ma swoje ulubione wybrane produkty, które niestety powodują zaparcia tzw. zatkanie jelit i bóle brzucha. Gastrolog powiedział że 3/4 dzieci cierpi na zaparcia, że mają fatalną dieta i większość z nas utożsamia wiele objawów dziecięcych chorób z alergią zamiast z chorobami jelit wywołanymi fatalną dietą zawierającą dużą ilość cukrów. Cukrami żywią się bakterie, które żyją w naszych jelitach, zbyt dużo cukru powoduje wzmożone ich działanie i przekształcanie się zdrowych bakterii w szkodliwe, fermentujące i zatruwające nasz organizm.
Tak, tak drodzy rodzice ZA DUŻO SŁODYCZY.
I tak przykazania naszego Pana Gastrologa:
ZERO SŁODYCZY
DUŻO SUROWYCH WARZYW I OWOCÓW
DUŻO WODY
KUPA PO KAŻDYM JEDZENIU (to ponoć normalny i najbardziej naturalny odruch ludzkiego ciała, że po każdym posiłku powinniśmy się załatwić )
I u nas tymczasem armia leków, dość często, więc nie wiem jak ułożyć grafik biorąc pod uwagę że dziecko chodzi do przedszkola Nie zmienia to jednak faktu że muszę coś z tym zrobić zanim trafia do szpitala na czyszczenie jelit. O ile środek przeczyszczający jest bezsmakowy to błonnik mojemu dziecku nie przechodzi przez gardło i teraz myśl tu babo jak to przemycić :(
Znów jako matka muszę stanąć na wysokości zadania.
W ramach przemycania zdrowego jedzenia zrobiłam kopytka z kaszy jaglanej i babeczki z mąki jaglano-kukurydzianej z pomarańczą, niewiarygodne bo przeszło uff jest nadzieja :) Małymi krokami i dam radę, bo kto jak nie ja.