Kiedy rano budzi mnie mój instynkt macierzyński - mój dwumiesięczny synek kręci się w łóżeczku - to uświadamiam sobie że jego potrzeby są ważniejsze niż moje. Jak spełnię swój obowiązek, jako matki karmiącej, o 7 rano idę do pokoju córki i robię za wredną matkę polkę i budzę ją do przedszkola. Zaczyna się rytuał, ubieranie, siku, mycie zębów, wybór maskotki, czesanie włosów
(które moja córka zapuszcza na Roszpunkę o zgrozo), a często to wszystko z synkiem na rękach więc robię za poganiaczkę i stręczycielkę. Tak to jest być mamą. Jestem nią od prawie sześciu lat i nie od dziś czuję że ciągle w związku z tą rolą czegoś potrzebuję. Stąd Pani Potrzeba.
Od samego rana do późnych godzin wieczornych nieustannie czegoś potrzebuję, o regularnym, zdrowym śnie mogę tylko pomarzyć :) Ale tych potrzeb materialnych jest całkiem sporo i właśnie o tym będzie ten blog, ale również o tych potrzebach duchowych ponieważ te też w moim życiu są ważne i pora zacząć o nie dbać zanim zwariuję w tym komercyjnym świecie telewizji i reklamy.
Na co dzień jestem mamą i żoną,utrzymuję w domu prym w kuchni, sprzątam w wolnej chwili, dobrze że pralka sama pierze i tak mija dzień za dniem.
Wiem, że nie poczyniłam żadnego odkrycia ale dotarła do mnie szara rzeczywistość że ciągle czegoś potrzebuję, że ciągle coś kupuję, że ciągle czegoś mi brakuję, że na coś mam po prostu ochotę ale nie ma tego w domu i pojawia się potrzeba pójścia do sklepu, ale... siedzę z dwumiesięcznym synem w domu, jest mróz a ja na dodatek nie chce go ciągać po sklepach i co pozostaje INTERNET...
O tak mój wybawiciel, mój kochany smartphone, na którym mogę otworzyć stronę internetową każdego sklepu i zrobić zakupy, ale czy to takie wybawienie? Zobaczymy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz